Ktoś powie, że jest to okazja do rozpoczęcia życia z czystym kontem. A dla kogoś coś takiego będzie prawdziwym ciosem. Zwłaszcza jeśli małżeństwo było naprawdę silne. W końcu bardzo pożądane jest, aby ten rozwód był pierwszym i ostatnim.

Czasami oficjalne rozwiązanie związku zasadniczo zmienia podejście ludzi do małżeństwa. Co więcej, tak poważna decyzja może być zwiastunem czegoś naprawdę wspaniałego. 

Kiedy moja córka wyszła za mąż, byłam w siódmym niebie. Waldek kochał moją Kasię, robił wszystko dla jej dobra. Byli idealną parą, która nigdy się nie kłóciła. Podsumowując, bajka!

Zawsze mieliśmy świetne relacje z Waldkiem. Traktował mnie z szacunkiem, był gotowy pomóc w każdej chwili. A w razie potrzeby słuchał moich rad. Po ślubie młoda para zaczęła mieszkać osobno, powoli spłacając kredyt hipoteczny. Ale jednocześnie niczego sobie nie odmawiali. Byli szczęśliwi zarówno w domu, jak i w pracy.

Bardzo szybko zięć awansował, Kasia również się utrzymała. Kupili samochód, każdego lata wyjeżdżali na wakacje za granicę. Moja dusza radowała się, gdy na nich patrzyłam. Tak minęło 10 długich i szczęśliwych lat. To prawda, było coś bardzo ważnego, czego brakowało młodym... Oczywiście mówię o dzieciach.

Przez ostatnie kilka lat wszystkie ich myśli były skupione tylko na jednej rzeczy. Ale nie mogli zajść w ciążę. Do kogo by się nie zwrócili... Najpierw, oczywiście, do lekarzy, a potem do wszelkiego rodzaju szamanów z wiosek i innych szeptuch. Nie wierzę w takie rzeczy, ale moja córka była gotowa na wszystko. Ale nic nie pomagało...

Kasia obwiniała o wszystko siebie, ciągle była w depresji. Próbowałam jej pomóc, ale nie można być miłym na siłę. Doszło do tego, że Kasia chciała rozwodu. Trzymałam się z dala od ich związku, chociaż zdawałam sobie sprawę, że moja córka popełnia ogromny błąd.

Waldek nie chciał opuszczać żony, kochał ją bez względu na wszystko. Ale jednocześnie naprawdę nie chciał sprawiać Kasi więcej bólu. Więc zgodził się na to. Prawdopodobnie był to najbardziej cichy i spokojny rozwód, jaki można sobie wyobrazić. Szczerze mówiąc, wierzyłam, że to jeszcze nie koniec.

Urodzinowa niespodzianka

Serca matki nie da się oszukać. W tym roku mój były zięć był pierwszą osobą, która przywitała mnie w moje urodziny. W końcu nadal mamy świetne relacje i bardzo się z tego cieszę. Minął rok od rozwodu. Dzień urodzin, dochodzi 18:00, stół nakryty, wszystko gotowe. Dzwonek do drzwi, idę otworzyć.

Na progu stoi moja córka z uśmiechem od ucha do ucha, a obok Waldek promienieje szczęściem. "Niespodzianka!" - powiedzieli jednym głosem. I wtedy zdałam sobie sprawę. Spotkali się kilka miesięcy temu, ale nie chcieli mi powiedzieć. Nie zdawali sobie jeszcze sprawy, do czego to doprowadzi. Jednak teraz Kasia i Waldek są zdeterminowani, aby spróbować ponownie. I bardzo się z tego cieszę!

Być może nie można wymyślić lepszego prezentu na urodziny! Czuję, że w tym roku szczęście uśmiechnie się do nas więcej niż raz. Już widzę siebie usypiającą wnuka lub wnuczkę, a młodzi snują plany na przyszłość. Oby tak dalej!

O tym pisaliśmy ostatnio: "Mąż po 50-tce kompletnie zwariował": Postanowił zamieszkać z młodą kobietą w mieszkaniu, które kupiliśmy dla córki

Co zrobić, jeśli mąż nagle zakochał się w innej kobiecie i postanowił opuścić rodzinę u schyłku lat? Czy warto próbować go zatrzymać? A może po prostu zaakceptować wszystko takim, jakie jest i zaufać dyktatowi losu?

Popularne wiadomości teraz

Opowieść: zobaczyłam, jak teściowa podsypuje mi coś do herbaty, więc postanowiłam zamienić filiżanki niezauważenie

Sensacyjne doniesienia o jednej z uczestniczek programu „Kuchenne rewolucje”. Mroczna historia z Podhala

Przepis na wspaniałą kutię wigilijną. Zaskocz swoich gości

Znajomy Tymoteusza Szydło wyjawia prawdę. Ujawniono prawdziwy powód rezygnacji z kapłaństwa

Pokaż więcej

Z takim problemem musiała zmierzyć się 52-letnia Teresa
Do niedawna uważałam się za prawdziwą szczęściarę. Miałam piękną dorastającą córkę, mój staż małżeński wynosił prawie 20 lat. Mój mąż był zawsze troskliwy i opiekuńczy. Gospodarstwo domowe było dobrze zorganizowane, cele były ustalone, ogólnie wszystko było tak, jak powinno być....

Całe życie oszczędzaliśmy z mężem na mieszkanie dla córki, odmawiając sobie wszystkiego. Chociaż nie musieliśmy być biedni, ale nie było specjalnej okazji, aby się rozpieszczać.

Jeśli wyjeżdżaliśmy na wakacje, to na wieś. Jeśli potrzebowaliśmy nowych ubrań, kupowaliśmy je na targu. I po prawie dwóch dekadach ciężkiej pracy i oszczędzania, nasze marzenie się spełniło - klucze do naszego ukochanego mieszkania były w naszych rękach.

I wszystko byłoby świetnie, gdyby nie jedna rzecz. Po pięćdziesiątce mój mąż kompletnie postradał zmysły - postanowił zamieszkać z młodą kobietą w mieszkaniu, które kupiliśmy dla naszej córki. Widać nagle obudziły się w nim uczucia!

"Zakochany", mówi, "jak chłopak". "Przepraszam, kochanie, nic na to nie poradzę. Próbowałem się pozbierać, nie chciałem zrujnować rodziny. Ale nie chcę już oszukiwać ani siebie, ani ciebie. Jestem ci wdzięczny za te wszystkie lata, ale teraz kocham kogoś innego". To był koniec.

Nie rozpaczałabym zbytnio, życie mnie zahartowało, w moim wieku jestem gotowa na wszystko. Ale fakt, że mój mąż postanowił sprowadzić nową dziewczynę do mieszkania, które zostało kupione dla jego córki, po prostu wybił mi grunt spod nóg ...

Jak można wziąć i skreślić wszystko za jednym zamachem, a nawet zabrać mieszkanie córki w tym samym czasie? Gdzie jest jego sumienie? Czy jego osobiste szczęście jest mu droższe niż własna córka?

Co ja mam teraz zrobić? Zmarnowałam całą swoją młodość dla tego mieszkania. Pracowałam długie noce bez wystarczającej ilości snu... I po co? Co sądzisz o tej całej sytuacji?