Jak dobrze, że miłe historie zdarzają się. I dzisiaj chciałbym się podzielić jedną z nich.

CZYNIC DOBRE UCZYNKI

Minęło prawie 5 lat odkąd odeszła moja mamusia. Całe życie mieszkała na wsi, chociaż nie raz proponowałam jej przeprowadzkę do miasta. Widzieliśmy się co tydzień. Przyjeżdżałam do niej, a ona robiła świeże naleśniki z śliwkowym dżemem. To było ulubione danie z mojego dzieciństwa.

W ostatnich latach zdrowie mamy bardzo się pogorszyło. Nawet raz trafiła do szpitala, chociaż do końca nie chciała jechać. Widziałam, jak mama gasła na moich oczach, ale nic nie mogłam zrobić. Wiek zawsze bierze swoje.

Swoją wiejską chatkę mama, oczywiście, zapisała na mnie. Byłam jedynym dzieckiem w rodzinie, a mój ojciec już dawno umarł. Szczerze mówiąc, długo nie mogłam zdecydować, co zrobić z tym mieszkaniem

Chciałam oddać dom synowi, ale on już od dawna mieszka za granicą. Wyjechał będąc jeszcze młodym, tam się wykształcił, znalazł pracę i się ożenił. Teraz tylko zdjęcia mi przysyła. Nie planuje wracać do ojczyzny. Sama również nie chciałam mieszkać na wsi. Bardziej odpowiada mi życie miejskie.

Co zrobić z domem

Na początku jeździłam do tego domu, żeby posprzątać i pozbyć się rupieci. A potem jakoś tak przygnębiająco mi się zrobiło. I przestałam jeździć, zaniedbałam ten dom. Dopiero kilka miesięcy temu zdecydowałam się na sprzedaż. Jasne, że musiałam tam pojechać, żeby sprawdzić, czy trzeba coś naprawić. W końcu to nie najnowsze mieszkanie.

Jakie było moje zdziwienie, gdy odkryłam, że dom jest w idealnym stanie. Na ulicy wszystko posprzątane, nawet trawa jest przycięta na trawniku! Poszłam do sąsiadki dowiedzieć się, co to za cuda. Przecież mnie tu długo nie było, a w tym czasie podwórko powinno zamienić się w prawdziwy koszmar.

Okazało się, że systematycznie wpadał tu sąsiedzki chłopak. Moja mama kiedyś mi o nim opowiadała, mówiła, że stał się dla niej jak wnuk. Ale z jakiegoś powodu wtedy na to nie zwróciłam uwagi. Ku pamięci mojej mamy Wacek nadal przychodził i dbał o dom.

Ta historia poruszyła mnie tak bardzo, że postanowiłam spotkać się z Wackiem. Chciałam jakoś mu podziękować. Myślałam, że dam mu pieniądze. Podczas rozmowy okazało się, że niedawno się ożenił. Choć nadal mieszka z rodzicami. W mojej głowie pojawił się wspaniały pomysł. Postanowiłam po prostu przepisać ten dom na Wacka. Moja matka byłaby bardzo szczęśliwa!

Oczywiście, Wacek był w szoku i zaczął odmawiać mojej propozycji. Ale nalegałam na swoje. Jak miło jest czynić dobre uczynki! Słowami nie można opisać, jak szczęśliwa czułam się w tamtym momencie.

Teraz ja, Wacek i jego cudowna żona się przyjaźnimy. Jeśli mam bardzo dużą ochotę uciec na łono natury, Przyjeżdżam do nich w gości. Niedawno zadzwoniła Małgosia i powiedziała wspaniałą wiadomość, że ona i Wacek spodziewają się dziecka. W ten weekend zaprosili mnie na świętowanie. Bardzo bym chciała, żeby w życiu było więcej takich super momentów

Popularne wiadomości teraz

Jak wyglądał styl Shiloh Nouvel Jolie-Pitt „od chłopczycy do damy”

Komu skradł serce Bogusław Linda? To był najgorętszy i najgłośniejszy romans na początku lat 80

Takie nieestetyczne plamki ma na ustach wielu z nas. W ten prosty sposób można sobie z nimi poradzić i pozbyć się na zawsze

Mały tygrys odrzucony przez matkę znalazł swojego najlepszego przyjaciela ... szczeniaka. Internauci byli zdziwieni

Pokaż więcej

Mądrość życiowa:

Bohaterka tej historii ma rację: czynienie dobrych uczynków jest tak przyjemne! Oczywiście, ta opowieść przypomina bajkę, ponieważ jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że w naszym świecie darmowy ser jest tylko w pułapce na myszy. Jednak cuda zdarzają się przecież. I to nie może nie cieszyć.